*

*

czwartek, 28 stycznia 2016

Winter adventures...


Przedstawiam Wam sesję zimową. Kto wie, może jedyną w tym roku :) W roli głównej na co dzień fotografująca - a pozująca wyłącznie dla własnej przyjemności Angelika. 
Pisząc o kulisach sesji - 
miałam opowiedzieć o kocie, który pojawiał się na zdjęciach budząc raz zachwyty, raz oburzenie, że jest zbyt gruby i nie pasuje do delikatnej stylizacji.  Odpowiadałam na to enigmatycznie, że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, bo... kota nie planowałyśmy. W miejscu, w którym robiłyśmy zdjęcia po prostu nas zastał i dumnie oprowadzał po okolicy miaucząc głośno i patrząc za nami, czy na pewno idziemy tam, gdzie on prowadzi.  Był czysty, zadbany i baaaardzo puszysty :) Faktycznie, do naszej stylizacji w bieli niezbyt może wyważony jako model, bo ciut przeciążał kompozycję spychając Angelę na dalszy plan :D W każdym razie skoro kot ochoczo chodził obok nas uznałyśmy, że go wykorzystamy. Bardzo fajnie współpracował, zrobiłyśmy więc kilka kocich ujęć, znajdziecie je niżej.
Potem przeszłyśmy do kolejnych stylizacji. Na dworze było -13, ale dałyśmy radę. Fotografowałyśmy dwie godziny z hakiem, grzejąc się raz na jakiś czas w aucie i popijając herbę z termosu. Po początkowej szarówce wyszło słońce (zdjęcia nie są ułożone chronologicznie - pierwsze były te z kotem właśnie - pochmurne.) Wyszło z tego to, co widać poniżej. Bardzo tego dużo. Zastanawiałam się w jakiej formie to zaprezentować, czy robić oddzielne posty, czy jednak zbiorczy. Zdecydowałam się na jeden post, ale postanowiłam "oddechem" oddzielić serię od serii.
Piękny makijaż do sesji wyczarowała Renata Hołonowicz.
Zapraszam!