*

*

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

W kolorze blue.

Post bardzo spóźniony!
Dziś rano tknęło mnie, że post z czerwcowej sesji z Adrianną nie ujrzał światła dziennego na blogu. Stało się tak dlatego, że czerwiec to okres sesji studenckiej, a także przedwakacyjnego rozgardiaszu związanego z pakowaniem się i wyjazdem w rodzinne strony. Przez to wszystko właśnie nie opublikowałam całości tych zdjęć tu, na blogu. Tak to właśnie czasem jest, że przy tej ilości materiału coś tam czasem umknie. A sesja warta jest umieszczenia, bo był to szeroko zakrojony plan, który udało nam się zrealizować. Adrianna zajmowała się strojem na sesję, ja z kolei transportem i całą logistyką. Ponieważ jeziorko i pomost znajdują się jakieś 45 minut jazdy od Lublina - musieliśmy wyjechać jeszcze przed świtem, po ciemku. Naszym planem była sesja o wschodzie słońca, kiedy światełko jest najdelikatniejsze. A że to był czerwiec, dni najdłuższe - noce najkrótsze - musieliśmy wyjechać z Lublina już o 2:30, ponieważ przed godziną 4 słońce już wstaje. Zdążyliśmy! Mało tego, było jeszcze pół godzinki bez słońca, co widać na tych bardziej "sinych" portretach. Ot i cała historia. Zapraszam do oglądania :)




















12 komentarzy: